Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Philip K. Dick. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Philip K. Dick. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 sierpnia 2014

"Boża Inwazja", czyli Philip K. Dick dla zaawansowanych.

    Philip K. Dick pisał fantastykę naukową i osiągnął w niej mistrzostwo, do dziś nie ma moim zdaniem jego następcy. Jednak poza typowymi powieściami s-f Phil stworzył także cykl trzech książek bardzo odbiegających od swej normalnej tematyki. Nieoficjalna trylogia "Valis", "Boża inwazja" i "Transmigracja Timothy'ego Archera" jest perełką, chociaż naprawdę zdrowo pokręconą. Ostatnio miałem okazję wreszcie przeczytać drugi tom (akcja książek nie jest ze sobą powiązana). Jestem bardzo zadowolony!

   O książce: Fabuła toczy się w przyszłości (jakże inaczej niż w pierwszej i ostatniej części 'trylogii'). Przyczyna jest oczywista, należało usunąć Jahwe poza naszą planetę, żeby mógł dokonać na nią tytułowej inwazji. Pod wpływem zła panującego na Ziemi, Bóg zamieszkał w niewielkiej kolonii poza Terrą. Żeby jednak ostatecznie zwyciężyć nad złem (reprezentowanym przez Beliala oraz głowy ugrupowania komunistów i katoliko-muzułmanów), musi ponownie przyjść na świat. Sprawia więc, że nowa Maryja choruje na stwardnienie rozsiane, przez co może z kolonii wrócić na Ziemię. Jahwe jako płód leci więc znów na naszą planetę. 
   Tyle jeśli chodzi o początek fabuły. Czas na bardziej ogóle informacje. Książka jest pełna religijnych rozmyślań, postaci biblijnych (Jahwe, Eliasz), wierzeń judaizmu, zaratustrianizmu, chrześcijaństwa, gnozy, a także pomysłów własnych autora (a nie zapominajmy, że Dick sam przeżywał wizje religijne). Sprawia to, że książka nie jest łatwa, ale zagłębienie się w nią przerzuca nas w zupełnie inny wymiar. Niby każda książka Dicka ma swoją "skórkę" z wierzchu i "miąższ" w środku, ale tutaj skórka jest bardzo cienka, a miąższ solidny jak kilowa porcja fasoli na obiad. 
   Ze względu na fabułę książka może nie przypaść do gustu co bardziej gorliwym katolikom, przyczyną jest dość swobodne żonglowanie tematami stanowiącymi w Kościele tabu. Jednak w rzeczywistości książka jest pełna ciekawych spostrzeżeń na temat Biblii, więc nawet osoby o ściśle określonych poglądach religijnych powinny zmierzyć się z "Bożą inwazją".
   W książce widać, jak mocno autor przeżywał tematykę poruszaną w swoim dziele. Książka kończy się pozytywnie, lecz nie jest to typowy happy end. Raczej nadzieja. Nadzieja człowieka, który w życiu przeżył sporo biedy i nie za wiele dobrego.

   Wydanie: Kolejny tom z nowej, odnowionej serii Rebisu, nie można się przyczepić do zbyt wielu rzeczy. Twarda okłada, piękna grafika... Wstęp napisała Kossakowska i to jest dla mnie minus, bo w porównaniu z wcześniejszymi wprowadzeniami w innych książkach z tej serii, ten tutaj wypada blado, nie jest to już jednak wada na tyle duża bym się nią bulwersował.

   Cena: No cóż... Inne tomy Dicka też do najtańszych nie należą, ale jak się dobrze poszuka w internecie to znajdzie się ten tom i za niecałe 32 zł (cena z okładki to 47,90 zł). Warto więc szukać na allegro.pl, bo można trafić okazję.

  Ocena końcowa: Książka w całym dorobku Dicka do najłatwiejszych nie należy, wielu osobom może nie przypaść do gustu tematyka. Ja jednak stawiam 9/10 z czystym sumieniem.

/K.

piątek, 27 czerwca 2014

"Krótki szczęśliwy żywot brązowego oksforda", czyli Philip K. Dick powraca




   Nareszcie! Doczekałem się ponownego wydania wszystkich opowiadań Philipa Dick'a! Na razie ukazał się to pierwszy z pięciu, o nim to będzie ten wpis, ale wszystko wskazuje na to, że wydany zostanie cały komplet. Dla takiego fana twórczości tego nietuzinkowego fantasty jest to okazja nie do przegapienia, by troszkę się pozachwycać.

   O książce: Znajduje się tu 25 opowiadań, powstałych w latach 1951-52, a więc z początków twórczości. Być może nie są one dopracowane tak, jak późniejsze opowiadania i powieści, ale z pewnością nie oznacza to, że są źle napisane! 
   To, co od razu rzuca się w oczy, to błyskawiczne usytuowanie czytelnika w centrum świata opisanego w opowiadaniu. Krótka forma naturalnie wymaga tego, ale tutaj wskakujemy do rzeczywistości często tak oddalonej od naszej, że można mieć wrażenie jakbyśmy rzeczywiście żyli w innym świecie. Od pierwszej strony opowiadania staje się dla czytelnika oczywiste, że istnieje wehikuł czasu, kolonie na Marsie lub wroga cywilizacja w układzie Proximy Centauri. Niemal natychmiast 'znamy od zawsze' bohaterów opowiadań, wskakujemy w środek ich życia, bez wstępów i zbędnych opisów. Wszystko to sprawia, że fabuła jest bardzo dynamiczna i pochłania bez reszty. 
   Philip K. Dick nigdy nie przejmował się tym, że opisane przez niego światy mogą wydać się 'przesadzone'. Ich funkcja jest jasna - stanowią tło dla historii, którą pisarz chce nam przekazać. Nie można pokazać niektórych rzeczy opisując świat rzeczywisty, czasem trzeba polecieć na asteroidę, inną planetę, wyskoczyć w przyszłość. Nie ma to jednak w żadnym wypadku znamion s-f typu Star Wars, co warto zapamiętać! Wiele osób nigdy nie sięgnie bowiem po Dick'a właśnie przez kojarzenie s-f z filmami akcji toczącymi się w kosmosie. Nie mylmy nigdy jednego z drugim!
   Opowiadania te często opisują paranoję opanowującą ludzkie umysły, utratę kontroli nad życiem czy uzależnienie od technologii (przypominam, że opowiadania były pisane ponad 60 lat temu, teraz to by Dick się chyba załamał widząc ludzi ze smartfonami...). Dla mnie jednak najbardziej zaskakujący jest zawsze pomysł Phila na zakończenie opowiadania, które nigdy nie łagodzi emocji zbudowanych przez fabułę, lecz podnosi je na zupełnie nowy wymiar, odwracając nasze mózgi na lewą stronę. 
   Nie mam w zwyczaju i tym razem także nie będę streszczać fabuły żadnego z opowiadań. Zamiast tego polecę kilka z nich, te które dla mnie wydały się najciekawsze czy też najbardziej zakręcone (a należy pamiętać, że sam Dick był przecież zakręcony jak ruski termos). Moje Top 3 z tego tomu opowiadań to odpowiednio: "Gdzie kryje się Wub" (nota bene od tego opowiadania wziął tytuł anglojęzyczny oryginał pierwszego tomu opowiadań, w Polsce wybrano na okładkę inny tytuł), " Wielki K", "Człowiek, który był zmienną" i "Niestrudzona żaba". Wyszło mi z tego Top 4, ale nie mogłem się zdecydować :P
   Nie ma co więcej pisać, zbiór jest świetny i polecam go każdemu miłośnikowi dobrej fantastyki, a także osobom, które po prostu lubią dobrą literaturę.

   Wydanie: Jak wszystkie nowe edycje książek Dicka z wydawnictwa Rebis, książka ma twardą oprawę (+), czytelną czcionkę (+) i okładkę, której nie trzeba się wstydzić (+). Ostatni plus może być dla niewtajemniczonych zagadką, ale wystarczy zobaczyć okładkę wcześniejszego wydania tego tomu (Prószyński i S-ka) z różowym misiem pluszowym i śrubokrętem, żeby docenić tą z rebisowską z grafiką Wojciecha Siudmaka. Należy się jeszcze jeden (+), wynikający z grubości książki (ponad 600 stron), a ja uwielbiam grube woluminy ;) Podsumowując książka wydana jest naprawdę bardzo ładnie.

   Cena: Tu troszkę gorzej, bo cena z okładki to 59,90 zł. Naturalnie nie jest to bardzo dużo jak na tak wydaną książkę, ale jednak boli w portfel. Na szczęście na Allegro udało mi się znaleźć sklep oferujący ją w znacznie niższej cenie i ostatecznie zapłaciłem za nią niecałe 40 zł.

  Ocena końcowa: Nie mam problemów z tym punktem 9,5/10, nie daję dychy, bo późniejsze opowiadania Dicka są jeszcze lepsze i muszę sobie zostawić coś na dalsze tomy :D

/K.

piątek, 24 stycznia 2014

Philip K. Dick - "UBIK"

   Kiedy zaczynałem czytać twórczość Philipa K. Dick'a chodziłem jeszcze do podstawówki. Fascynowały mnie wtedy jego opowiadania i nadal to czynią, nieco mniej zagłębiałem się w powieści, które napisał. Naturalnie kilka z nich przeczytałem i podobały mi się, ale dopiero w późniejszych latach dostrzegłem, jakie to są zajebiste książki.
   Twórczosć Dicka jest dowodem na to, że niektóre osoby powinny zażywać narkotyki. Wiem, źle to zabrzmiało, ale co ja na to poradzę. Philip przez lata swej twórczości zażywał ich naprawdę sporo i chociaż z pewnością przyspieszyły one jego śmierć, to pozwoliły mu stać się ikoną science fiction. Autorem, przynajmniej w mojej opinii, który nie został prześcignięty po dziś dzień.
   Pisząc "science fiction" nie miałem na myśli Gwiezdnych Wojen, Transformersów  i innych tego typu tworów. Szkoda, że gatunek kojarzy się obecnie jedynie z kosmitami i robotami... Dick naturalnie często korzystał z futurystycznych dodatków, a więc droidów, obcych ras, wyszukanej (jak na jego czasy!) technologii, ale one byłe wyłącznie tłem. Istotą jego książek zawsze jest coś zupełnie innego, często wpadającego w pytania o "rzeczywistość" rzeczywistości, o to gdzie zaczyna się "człowiek". Wiele jego książek przesycona jest także swoistym mistycyzmem oraz wątkami religijnymi. Należy pamiętać, że sam Dick przeżył serię głębokich objawień religijnych, które owocowały zawsze wyśmienitymi książkami. Można mu uwierzyć, że widział to, co twierdził, że widział lub nie. Faktem jest, że Philip był pisarzem zupełnie innej klasy niż współcześni twórcy fantastyki.
   "Ubik" jest książką, która zaskakuje, aż po ostatnią stronę, dosłownie. Jest to znamienne zresztą dla Dicka, szczególnie jego opowiadania zawsze potrafiły zaskoczyć w zakończeniu. Nie zamierzam wprowadzać nikogo w fabułę, można nadmienić jedynie, że w książce będzie sporo psioniki, osoby w stanie półżycia, które z kryształowych trumien mogą komunikować się z żywymi, rozkład - nie tylko biologiczny, ale i czasowy, nieprawdziwe cofniecie się w czasie oraz tytułowy Ubik. Każdy kto przeczyta tą książkę z pewnością pożałuje, że samemu nie posiada puszki Ubika, którą mógłby to i owo naprawić.
   Ten post jest jedynie wstępem do twórczości PKD, a nie jest to twórczość monotonna! Wystarczy porównać "Ubika" z "Valis", aby z powieści lekkiej (jak na Dick'a) przejść na filozoficzno-religijną powieść, która nijak się ma do naszych wyobrażeń o SF, a stanowi niesamowity obraz psychiki tego wciąż za mało znanego autora.

Krzysio