Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piwko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piwko. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 sierpnia 2014

Terrence z browaru Wąsosz

   Tym razem same moje wrażenia,bez etykietki, bo aparacik jest pożyczony. Trzeba iść do sklepu i kupić, wtedy się etykietkę zobaczy :D
   Jak się jest dobrym mężem, to wtedy Żonka mówi: "Kup sobie dobre piwko". Tak też dorwałem Terrence'a w mopsie łapki. Za 7 zł dostałem ten napój, a więc cena jak na IPA (a dokładniej AIPA) raczej normalna. Piwo ma przyjazny miedziany kolor, ale przede wszystkim ten zapach, jaki już dobrze kojarzę ze smacznym piwkiem :). Smak bardzo dobry, chociaż w goryczce trochę za bardzo jak dla mnie wyczuwa się chmiel Amarillo. Etykietka nie jest skomplikowana (kupisz - przekonasz się sam), nie przeszkadza to jednak. TYlko wąsy mogłyby być bardziej podkręcone, jak u sarmaty przystało ;) Wady? Butelka ma tylko 500 ml objętości. Kolejne udane piwko z niewielkiego browarku. Polecam i oceniam na 8,3/10.

/K.

piątek, 8 sierpnia 2014

Alter Beer ciąg dalszy - Kristal Weizen i Koźlę Bydlę

   Szukałem i szukałem no i w końcu wyszukałem! W jednym z Freshów (odmiana 24h) znalazłem dwa brakujące mi do kolekcji piwka z serii Alter Beer. Oba w ten czy inny sposób pszeniczne, co razem z Valkirią opisaną TUTAJ daje nam aż 3 pszeniczniaki na 5 piw ogółem. Sporo, ale w taką pogodę, jaka jest za oknem, nie można narzekać na bardziej orzeźwiające piwka. 

   Kristal Weizen mieni się jako filtrowane pszeniczne piwo. Zawsze uważałem to za dość dziwny pomysł. Po co filtrować z piwa to, co jest w nim dobre? No ale niektórym piwo z zawiesiną może nie odpowiadać, kwestia gustu, a o tym się ponoć nie dyskutuje. Pierwsze wrażenia jak najbardziej pozytywne. Piwko dość lekkie, o wiele bardziej orzeźwiające niż zwykłe zupy z jęczmienia. Szkoda tylko, że na koniec butelki smak staje się mniej przyjemny. Może to tylko takie moje odczucie? Ogólnie ocenię tak 6,5/10 przy czym dla porównania muszę zdobyć inne piwo tego samego rodzaju.

   Obiekt B, czyli Koźlę Bydlę miało być z założenia pszenicznym koźlakiem. No  nie wiem, czy do końca to właśnie udało się twórcom uwarzyć, ale nie osądzajmy zbyt pochopnie. Tym razem to pierwsze dwa łyki były ciężkie. Smakowało dziwnie, jakby zmieszano zwykłego pszeniczniaka z ciemnym piwem. Za to dalej już nie było tak źle i ostatecznie wypite zostało ze smakiem. Raczej nie takim, jaki widnieje na etykietce, ale nadal smakiem ;P. W swoim czasie piłem Weizenbock'a z browaru Kormoran i tamto to było porządne piwo! No ale... Koźlę Bydlę jest chyba dwukrotnie tańsze. 6/ 10 zdaje się być uczciwą oceną.

/K.

środa, 23 lipca 2014

Call me Simon - Pinta --> dość dziwne piwo

   Podczas wizyty w pubiku blisko pracy (ale po pracy, żeby nie było :D ) zobaczyłem to piwko. A jako, że mam dobre wspomnienia związane z Pintą ( po pierwsze lubię kilka ich piw, a po drugie przesłali mi raz całą garść etykietek, o czym wspominałem o -> tutaj <- ), zdecydowałem spróbować się ich nowego jak dla mnie wynalazku.


 

   Piwo to jak się dowiadujemy studiując etykietkę powstało poprzez współpracę Browaru Pinta i Simona Martina, a więc 'maczali w nim palce' sami ludzie na browarnictwie się znający. Kiedyś w Polsce widywało się piwa oznaczone jedynie jako "jasne pełne", a teraz mamy już takie cuda jak Imperial Irish Red Ale. Osobiście troszkę mnie bawi ten przepych nazewnictwa, ale to drobnostka. Etykietka prezentuje się ładnie, styl stosowany przez Pintę jest zresztą już łatwo rozpoznawalny na półeczce. Szkoda, że jak zawsze etykietka jest ultra-nie-do-zdjęcia :(
   Co do samego piwa... Mam mieszane uczucia. Niby pierwszy łyk smaczny, troszkę mniej goryczkowy niż w moich ukochanych IPAch. Ale dalsze łyki już mniej do mnie przemawiały. Smakowały, jak dla mnie oczywiście, zbyt "ciężko". Lubię eksperymentować z Pintą (np. Dymy Marcowe, które pachniały jak rolada ustrzycka, albo Koniec Świata), ale tym razem nie jestem bardzo podekscytowany.
   Naturalnie, mówimy o moich gustach, więc innym może Call me Simon bardzo smakować. Ja jednak wystawiłbym we własnej skali maksymalnie 6/10.

Krzysio

poniedziałek, 14 lipca 2014

Alter Beer - Polski Chmiel, Valkiria, Rubi Lager <--- wrażenia

   Całkiem niedawno będąc w Żabce zauważyłem na półeczce z cerwezją te trzy dziwne napoje. Etykietek nie miałem, wyglądały ciekawie, ale i dziwnie znajomo, cena niewysoka, więc zakupiłem po sztuce każdego by się przekonać cóż to znowu za  żabkowy wymysł. Okazuje się jednak, że tym razem mile się zaskoczyłem.

 
   Zacznę od piwa, którego etykietka najbardziej przykuła moją uwagę. Głównie przez podobieństwo do etykiety innego piwa. Kliknij, zobacz i sam oceń czy takie podobieństwo może być przypadkowe. Z tego co wyczytałem już oskarżono producenta Polskiego Chmiela (firmę Sulimar) o plagiat. Ale mnie to aż tak nie interesuje. Ważne są zupełnie inne fakty. Etykietka kusi hasłami o mocnym nachmieleniu rozmaitymi gatunkami tego przedniego ziela, czego w piwie niestety aż tak się nie wyczuwa. Należy jednak uczciwie przyznać, że jest to chyba najsmaczniejszy pils jakiego ostatnio piłem, a jego cena (2,99 zł) jest niska, jak za piwo o takim smaku.
   Drugie piwo, Rubi lager, szczerze mówiąc najmniej mi podeszło, a było najdroższe z całej trójki (3,99 zł). Nie przepadam za piwami typu lager, także nie będę się tu rozpisywać, żeby niepotrzebnie tego wynalazku nie skrzywdzić swoją antypatią.
   Na koniec zostawiłem sobie najlepszy egzemplarz, czyli Valkirię. Tutaj opinia moja i mej Żonki pokrywa się w 100%, było to najlepsze piwo wśród tej trójki. Białe piwo pszeniczne, bardzo aromatyczne, w smaku i zapachu bardzo cytrusowe. Orzeźwia idealnie. Jeżeli ktoś lubi tego typu piwka, to polecam zdecydowanie. Jak dla mnie jest to chyba najsmaczniejsze białe piwo dostępne na szerokim rynku, a nie tylko w specjalistycznych sklepach. Trzeba też zauważyć, że piwko kosztuje jedynie 3,49 zł, a więc jest naprawdę niedrogie jak na napój tego rodzaju. Zdecydowane odkrycie lipca na piwnej półeczce ;P

Pijta i przekonajta się sami.

/K.

wtorek, 25 lutego 2014

Dobrze i chmielnie

   DOCTOR BREW - Sunny ALE

Ostatnimi czasy moje gusta piwne przesuwały się coraz to bardziej w kierunku goryczki. Co się świetnie złożyło, bo obecnie, tak jak nigdy, można wreszcie kupić naprawdę dobre polskie piwa, w tym typu IPA, który gwarantuje chmielunio na porządnym poziomie.
   Dzisiaj w me ręce trafiło to oto piwko, które niedawno dopiero co miało swoja premierę. Zdjęcie nie jest moje, nie udało mi się bowiem owego piwka zbyt długo utrzymać w buteleczce. Ponieważ nie zwykłem owijać w bawełnę, to od razu informuję, że piwko zdecydowanie zachwyci każdego wielbiciela goryczki w piwie. Już sam zapach zapowiada smakowitość :) W skali IBU jego goryczka dorobiła się wskaźnika aż na poziomie 83, czyli więcej niż większość IPA (dla porównania Atak Chmielu browaru Pinta ma wskaźnik 58, a zwykły lager z osiedlowego jedynie około 15). Nowa etykietka jest dodatkowym plusem, szkoda tylko, że (jak dla mnie) nie jest za ładna.
   Ten nowy browar rzemieślniczy planuje już kolejne piwka, na co należy się cieszyć. W każdym razie polecam, szukajcie w sklepach piwnych!



Krzysio

wtorek, 28 stycznia 2014

Birofilistyka

   Jakiś czas temu napisałem maila do browaru PINTA z prośbą o przesłanie mi ich etykietek, ponieważ nie ma jak ich zdjąć z butelek, całe się rwą i nie chcą odkleić. Dość długo czekałem na maila zwrotnego, ale ostatecznie poproszono mnie o adres. Moja niecierpliwa Żonka już chciała sprawę ponaglać (minął chyba miesiąc), ale ja czekałem, czekałem, no i dziś odebrałem list zawierający 16 nowiusieńkich etykiet!
   Obecnie mamy już około 300 różnorakich etykiet. Trzeba mieć nadzieję, że za 30 lat nabiorą one takiej wartości, że sprzedamy je kolekcjonerom za trzy miliony ojro. A tak poważnie, to fajnie jest sobie coś po cichu zbierać :) Etykiety zajmują mniej miejsca niż pokale i kufle (tutaj musiałem ograniczyć rozbudowywanie kolekcji), a jednocześnie są bardziej barwne od kapsli (tych mam jeszcze mało).
   Tak więc śmiało, kupujcie nam różne piwka :)

Krzysio