Pokazywanie postów oznaczonych etykietą małe radości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą małe radości. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 kwietnia 2014

Trochę serca z siebie dać :)

Kiedy węzły chłonne zaciskają gardło, a Mąż piątek wieczór spędza w pracy - nie dla rozrywki, ale by wykarmić swą liczną rodzinę :) , można w chwili wolnego skrobnąć małego posta. 

O czym dziś? 

O tym, jak jeden człowiek może uczynić mnóstwo fantastycznych rzeczy!
 
Po pierwsze polecam bardzo ładną reklamę - mnie osobiście ujęła za serce: 

Po drugie fajnie jest się zakręcić gdzieś, gdzie można trochę z siebie dać innym. My z Krzysiem znaleźliśmy ostatnio takie małe miejsce dla siebie, mamy nadzieję, że w najbliższy wtorek uda nam się tam dotrzeć ponownie. 
Myślimy jak tu działać, jak się rozwijać, jak móc się przydać i jak... zmotywować Dziobaka do nauki hiszpańskiego?! (Może więcej pracy z klientem w słuchawce? To zdecydowanie motywuje do szukania innych ścieżek :):):). 

Akcji tak naprawdę, w których można pomóc jest bardzo wiele. Ostatnio pojawiła się przedświąteczna Tytka Charytatywna z Caritasu (jest duża, tylko niestety papierowa, przez co trzeba uważać, żeby dołem nie wyleciała zawartość, można też w ramach odciążenia wyjeść biednym dzieciom żelki... ) Jest też cała masa fundacji, dla zwierząt, dzieci, seniorów, niepełnosprawnych. 

Kończę książkę Szymona Hołowni "Bóg - życie i twórczość", myślę, że może nawet już jutro pojawi się kilka zdań o niej, ale czemu teraz o tym wspominam? Gdyż mamy celebrytę, który ubija interes na Bogu?

Tak! Na Nim (czyt. Bogu), a raczej z Nim można ubić fantastyczny interes, jeden z owoców poniżej:
https://www.facebook.com/fundacjakasisi - godne pochwały, w końcu mamy celebrytę, który wziął się za czyny, za zrobienie czegoś dobrego, nie tylko płaci, ale i sam działa. Nie prosi o wielkie kwoty, ale np. o regularną dyszkę. Są zdjęcia, są reportaże, nasza kasa nie idzie na marne, kto nie chce i nie lubi dawać pieniędzy może skorzystać z innych akcji, które tam co jakiś czas się pojawiają. 
Około 250 dzieci, którym można pomóc :)

Jak wiecie celebrytów nie lubię i raczej nie szanuję, więc spory gest również z mojej strony :)

Wrzucam baner, bo czuję się przekonana i szanuję kolesia za to co robi i co głosi:


piątek, 14 marca 2014

Małe i puchate, czyli to co Dziobaki lubią najbardziej

Pi piii, pi pi - czyli jakie my jesteśmy słodziutkie i kochaniutkie.

Dzisiaj wpis o dwóch najpodlejszych świnkach morskich, ale zanim opiszemy ich cwany charakterek, należy je przedstawić:

Drops - mały tłuścioszek, który kamufluje swoje fałdki tłuszczu czarnymi fragmentami umaszczenia, przez co wydaje się być mniejszy i chudszy. Dla zdobycia jedzonka korzysta z wyspecjalizowanego zestawu błagająco-zaciekawionych spojrzeń. Jest tak leniwy, że prosząc o pietruszkę nie chce mu się wstawać na dwie łapki, dlatego też prosi jak piesek, co jego właścicielom wydaje się być niewyobrażalnie kochane. Charakterek ma raczej zadziorny, być może dlatego lubi być czochrany po łepku i między oczami. Zdecydowanie jednak osobowość Dropsa to książęce usposobienie, uwidaczniające się w pozycjach jakie przyjmuje podczas snu, wyboru najmięciuśniejszego fragmentu do spania i wcinania siana na leżąco. 
Z karmy wyjada szczególnie suszone warzywa i owoce oraz płaskie zielone.

Pulfa - wydaje się być grubsza, jednak jest daleko, daaaleko za Dropsem, do "wagi ciężkiej" jeszcze jej trochę brakuje. Być może dba o linię, a może to skutek, któreś z jej wielu chorób. Pulfa podejrzewana jest bowiem o schizofrenię i napady lękowe i zaniki pamięci. Dodatkowo wykazuje zapędy homoseksualne. Sądzimy, że budząc się, zapomina kim jest i gdzie jest, stres wynikający z tych sytuacji jest zajadany.
Lubi być drapana pod bródką i karmiona z rączki. Na co dzień dużo spokojniejsza od Dropsa, jednak załączają się jej napady szaleństwa, biega wówczas jak oszalała i fika na wszystkie strony pupą. Prawdopodobnie czyni to w momentach kiedy wpada w depresję, uważając się za grubasa i próbując zrzucić nieco tłuszczyku.
Z karmy wyjada szczególnie płaskie zielone i płatki owsiane, o które ładnie prosi wstając na dwie łapki, niczym piesek preriowy.  

Madzia i Krzyś - właściciele dwóch puchatych prosiąt, które w innych krajach najzwyczajniej w świecie są zjadane na obiad. Zarzekają się, że nie rozpieszczają swoich małych pupili i zawsze są po stronie twardego wychowania. Pewnie dlatego dbają by te małe, słodkie świnki miały codziennie świeże pomidorki, marchewki, jabłuszka, selery, buraki, pietruszkę itd itd... a ponadto ostatnio wydali swoje oszczędności na 10kg wór świnkowego żarcia. Lubią wypuszczać je do łóżka i czuć na brzuszku i nogach ich włochate noski i pupy.Cokolwiek by nie robili, słysząc pisk oznaczający "jesteśmy głodne!! daj coś do naszych pustych brzuszków" rzucają wszystko co akurat robią, by podpiec czym prędzej do miseczki i zapełnić ją pysznościami. 
Z karmy zjadają wszystkie pozostałości, którymi wzgardziły świnki, w końcu bardzo je kochają :) 



piątek, 21 lutego 2014

Pracowity okres czas zacząć

   Wreszcie coś rusza do przodu i razem z żonką zaczniemy poważniejszą aktywność. Po pierwsze koniec z Playem :D:D:D (fanfary, radość, uśmiechnięte dzieci rozdają wegańskie przekąski itpd.). Mam nadzieję, że w nowej pracusi będzie znośnie. 
   Po drugie zaś zaczyna się znowu szkoła! Piórniczki już przyszykowane, tornister spakowany, strój na WF w worek włożony.
  Jeśli dodamy do tego jeszcze język hiszpański i zaawansowaną lamologię, to otrzymamy obraz pracy, jaka przed nami stoi. Ale bez obaw, wszystko idzie ku coraz lepszemu :)

Krzysio

sobota, 15 lutego 2014

Małe, a cieszy

Dziś krótko :)

Kiedy człowiek jest radosny to spotykają go radosne rzeczy =)

Taką otrzymaliśmy odpowiedź na nasze rymowane zamówienie: 













Pizzerii Bene podziękowaliśmy również rymowanym i szczerym komentarzem :) Pepe, do której mamy sentyment, niestety spadła w rankingu.

Podziękowania dla naszych olimpijczyków - dzięki Wam mieliśmy rabat! :D 

Poza tym K spotkała dziś jeszcze jedna radosna przygoda - podpowiem tylko, że jest truskawkowa i koedukacyjna. Sprzedawczyni miała chyba dobre chęci :D
 
M&K

P.S.1. To już drugi raz kiedy pizzeria docenia nas, a my ją. I jeszcze robią takie ładne obwódki z ciasta.
Ach.

P.S.2. Dla przypomnienia, tak wyglądało nasze pożegnanie z Da Marco